O Zwierzętach

Autor: Michał Kmiecik, Gatunek: Dramat, Dodano: 05 marca 2011, 17:06:59, Tagi:  remiks 2011 teatr post-dramatyczny

OZWIERZETACH 

NOWYAKAPIT Bierzecie jednego za o tak i potem podnosicie do góry o tak i widzicie ten kant o tak i rozpierdalacie mu łeb o tak on się potem trochę szamocze o tak i tak dwie trzy minuty o tak po czym wszystko się mu rozluźnia o tak wrzucacie do tej skrzyni o tak i bierzcie następnego proste proste ty skurwielu to są żywe istoty żywe istoty hahahahahahahahahahahahahahahaha pełnowartościowa skóra bydlęca delikatna wysokogatunkowa skóra pełnowartościowa skóra bydlęca to materiał wykonywany z najbardziej zewnętrznej warstwy skóry tuż pod włosami jest to najcenniejszy rodzaj skóry naturalnej wyróżnia się ona zwartą strukturą włókien co zapewnia jej trwałość i gładkość proces jej obróbki wymaga aż dwunastu etapów aby móc z otrzymanego materiału wyrabiać prawdziwe arcydzieła sztuki kaletniczej wiedeńscy akcjoniści pojawili się na początku lat sześćdziesiątych jako grupa młodych skrajnie radykalnych twórców urodzonych w latach trzydziestych i czterdziestych potomków zwolenników anschlussu akcjoniści wiedeńscy poprzez swą działalność chcieli zrozumieć doświadczyć zadośćuczynić złu zademonstrować poczucie wstydu i odpowiedzialności za winy ojców dotykała problemów których nie chcieli podjąć się ani politycy ani społeczność austriacka świadomi winy która nie została ujawniona i ukarana zamknięci w kaftanie bezpieczeństwa sztuki która mogła przemawiać metaforą bólu i lęku czy raczej ich symulacją pogrążali się w nihilizmie odrazie orgii bezdennej otchłani piekła hermann nitsch urodzony w 1938 roku wyrastał w doświadczeniu zbiorowej traumy śmierci i sam chciał przeżyć śmierć którą naznaczone zostały ulice i place europejskich miast w czasie drugiej wojny światowej być uczestnikiem i aktywnym obserwatorem unicestwiania narodu wiedzieć i znać rozmiar popełnionych zbrodni taki stan musi wzmocnić poczucie winy wiedeńscy akcjoniści przyjęli niejako na siebie rolę kozła ofiarnego sumienia narodu który odrzucił swoje grzechy akcjoniści swe ponure spektra przeprowadzali we wczesnych latach sześćdziesiątych w położonych daleko od centrum wiednia opuszczonych suterenach i rumowiskach wieszali się na rzeźnickich hakach wytaczali krew ze swoich żył nurzali się w ciepłych jeszcze wnętrznościach zaszlachtowanych zwierząt zabijali i krzyżowali zwierzęta oraz swoje pohańbione jak uważali, człowieczeństwo hermann nitsch trzydniowe święto 2730 lipca 1984 roku otto mühl swą sztukę widział jako obscenium a jej estetykę wywodził z rynsztoka i kloaki chciał zniszczyć wszystko co w jego kraju uznano za cywilizację dziś juwenalia umyłem genitalia prezentował szokujące symulacje kopulacji kanibalizmu i koprofilii achtung  chodzi chyba o koprofagię ale ktoś coś pomylił hehehe günther brus jako kilkunastolatek namiętnie kolekcjonował żyletki brzytwy siekiery i noże w 1960 zanotował w dzienniku wydałem na siebie wyrok śmierci w trakcie głośnych już w tamtym czasie akcji które nazywał samookaleczenia rok 1965 wiedeń bandażował się gipsował i wiązał by ciągnąc za sobą bandaże wlec się i czołgać przez centralne ulice wiednia i główny plac gdzie po anschlusie wielotysięczny tłum zgromadził się wiwatując na cześć hitlera brus swoje działania opatrzył komentarzem nie ma to jak masturbować się na tradycji własnej kultury rudolf schwarzkogler urodził się w 1940 roku a w wieku 28 lat popełnił samobójstwo interesowała go destrukcja własnego ciała szczegółowa dokumentacja przeprowadzanej operacji samounicestwienia skrajnego poniżenia uważał że właśnie w odczuwaniu ciała jego lękach i pamięci tkwią korzenie ludzkich zaciekawień uniesień wrogości agresji doświadczeń bólu i niezabliźnionej rany w latach 1965 1966 schwarzkogler wykonał siedem akcji które nazwał degradacjami bandażował wiązał gipsował heinza cibulkę swego sobowtóra albo jak mówił swój duchowy fantom biała zabandażowana postać żywego człowieka scalona gipsem w akcjach schwarzkoglera była martwa ciałem ale pulsująca życiem myśli które nie dają spokoju sumieniu przerażającą białą kukłę z wyolbrzymioną bandażami głową powlekał zakrwawionymi wnętrznościami nożami strzykawkami żyletkami drutami żywe ciało heinza cibulki naznaczał niejako swą winą i winą tych którzy swej winy się wyparli uśmiercał ciało przyjaciela okrywając je jak trupa prześcieradłami oświetlał lampami używanymi w salach operacyjnych biała, obolała postać była tu symbolem zranionej pamięci która nie potrafi uwolnić się od piętna śmierci materiały które stosował schwarzkogler w swej istocie są trwałymi nośnikami znaczeń odwołujących się do tego co pojmujemy jako cierpienie ale też ochronę i pragnienie ocalenia jego awersja do własnego ciała obsesja śmierci i śmiertelności wypieranej z życia przez stechnicyzowaną witalność utorowała drogę artystom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych odwołujących się do estetyki gwałtu i poniżenia własnego ciała estetyki zrodzonej z doświadczenia przemocy w świecie rzeczywistym z niezgody na pokorę wobec niesprawiedliwości arnulf rainer eva heldman kurt kven mirosław bałka zbigniew libera katarzyna kozyra hans scheirl franko b radykalizm akcjonistów wiedeńskich jego skończona w swej drastyczności forma wyznaczył drogę kolejnym pokoleniom twórców dla których sztuka stała się dramatyczną manifestacją walki ze światem samowyzwalającym się od poczucia winy artyści właśnie nie politycy wzięli na siebie odpowiedzialność za ujawnianie represyjnych mechanizmów władzy demaskowanie przemocy trwale obecnej w systemach zorganizowanych społeczeństw günther brus sfotografował się na tle białego płótna gdy nożem przecinał sobie skórę na brzuchu dziś młodzi artyści brytyjscy niemieccy włoscy własne ciało uczynili zasadniczym środkiem wyrazu bólu choroby poniżenia protestu wzgardy wobec współczesnego świata mark qinn sarah lucas mona hatoum franko b sztuka końca xx wieku idąc tropem akcjonistów wiedeńskich i body art lat sześćdziesiątych odrzuca raz jeszcze wszelkie aspekty wyniesienia metafizyki, estetyki które przez wieki wiązane były z pojęciem sztuki  kilka ciekawostek
jeden z akcjonistów chciał stworzyć symfonię bólu miała ona wybrzmieć w trakcie obierania martwego chłopca ze skóry otto muehl drugi z akcjonistów planował opłacić człowieka który na jego zlecenie popełniłby publicznie samobójstwo jeden z akcjonistów w ramach działań artystycznych skoczył z okna zdarzały się okaleczenia w trakcie performanceu które prowadziły do zgonu i parę pytań 1 czy można to nazwać sztuką 2 czy istnieje granica między wyrażaniem siebie w ramach szeroko rozumianej sztuki a zwykłym debilizmem 3 czy ktoś w trakcie czytania tego dramatu poczuł się zainspirowany widziałem tysiące świń pakowanych w ciężarówki jak ludzie próbowały opuścić farmę maciory wrzucały na paki swoje młode licząc na to że ktoś się nimi zajmie zostały stratowane jaw najgorsze instynkty siedzące w zwierzęciu widziałem prosię ze zmiażdżoną twarzą młodą zgwałconą przeze mnie świnkę która próbowała wydrapać z siebie moją spermę umierającego z głodu knura jedzącego nogę zmarłej świni przemoc wzięła tu swój początek i tu pozostanie i nie wzrusza mnie twoja zerżnięta dupa nie myśl że twój walijski tyłek różni się od innych które miałem okazję przelecieć jesteś pewny że nie ma tu już żadnego żarcia zdycham z głodu wyklęte powstańcie rybki małe wszystkich mórz powstańcie i rozpierdolcie wszystkie smażalnie żeby mnie jutro nie zaskoczył give me some fish gimme gimme some fish  give me some fish gimme gimme some fish żeby mnie jutro nie zaskoczył give me some fish gimme gimme some fish give me some fish gimme gimme some fish żeby mnie jutro nie zaskoczył give me some fish gimme gimme some fish żeby mnie jutro nie za żeby mnie jutro żeby mnie jutro nie za żeby mnie jutro żeby mnie jutro nie za nie zaskoczył mnie jutro mnie jut jutro jut jutro nie za nie zaskoczył nie mnie nie zasko żeby żeby mnie jutro nie za nie za nie zaskoczyłł  podziwiajcie polot płynny siłę i majestat linii ona jest głosem którym światło włada jak hermes trismegistos w pojmandrze powiada w tracji magicznej o obłędzie dłoń moja lirę trącać będzie zwierzęta idą głuszą leśną za żółwiem moim i za pieśnią sen mój władczy i silny jeźdźcem się twoim stanie w piękną pogna cię podróż los mój w złotym rydwanie aż zadrżą zamiast cugli napięte od frenezji wiersze moje najwyższe kanony poezji tej kozy włos i runo złote choć taką na nie miał ochotę jazon znaczenie tracą całe przy włosach które pokochałem nie masz dla piękna litości ach jakich kobiet nie dościgł wyrok twojej srogości ewa eurydyka kleopatra egipska znam jeszcze trzy lub cztery nazwiska niechby się rozgościli u mnie kobieta która myśleć umie kot co wśród książek lubi spacer i przyjaciele w wiernym tłumie bez których chęć do życia tracę lwie nieszczęsne zwierciadło losów gnębiących władcę przyjść ci na świat przypadło w niemczech w hamburskiej klatce nie syć się żądzą i lękami jak zając albo zakochany niechaj twe myśli się połączą w kotną królicę parkocącą królik urzeka mnie inny pragnąłbym dostać go żywym w tymiankach jego doliny w czułości kraju szczęśliwym wiodąc swe cztery dromadery pedro z alfarubejry rodem świata podziwiać mógł urodę dzieliłbym z nim ten podziw szczery gdybym miał cztery dromadery dni piękne czasu myszy żwawe powoli żywot mój niszczycie dwadzieścia osiem lat mam prawie i źle niestety pędzę życie jak słoń swą kość słoniową co najdroższe w gębie chowam rumieniec zgasł i sławę nową za dźwięczące kupuję słowa spójrz na ten orszak wściekły z oczu i nóg tysiącem na świerzbowce insekty mikroby zdumiewające niby siedem cudów świata i rozamundy komnata bogactwo wszelką pracę wieńczy poeci biedni do roboty gąsienica także się meczy nim beztroski wzleci z niej motyl muchy bzykają melodiami jakich się nauczyły niegdyś od much ganicznych co bóstwami są zaśnieżonych pól norwegii pchły przyjaciele ukochana ci co kochają okrutni są dla nas ich miłowanie do krwi nas dręczy nie są szczęśliwi oblubieńcy oto szarańcza przysmak znany świętego jana pożywienie poezja moja niech wybranym niemniejsze da zadowolenie niechaj twa głębia wodo przynętą i niebem się stanie bo jaka ryba grzeszna w rzece lub oceanie ośmieli się dorównać w formie i szlachetności zbawicielowi mojemu tej rybie boskiej piękności delfiny w falach się bawicie lecz morze gorzkie jest niezmiennie czasem radość wybucha we mnie ale okrutne wciąż jest życie atrament swój ciska ku chmurom gdy kocha śmiertelnie rani smakują jej ukochani sam jestem tą bestią ponurą meduzy o nieszczęsne głowy ciągnące warkocz fioletowy upodobanie macie w burzy i mnie tak samo ona służy o niepewności idę z wami pragnienia wciąż się z wami wlokę jak raki ciągle się cofamy ach krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok za krokiem krok krok krok krok krok krok orfeusz krok za krokiem krok za krokiem pochodził z tracji krok za krokiem krok za krokiem ten natchniony krok za krokiem krok za krokiem poeta krok za krokiem krok za krokiem grywał na lirze grywał na lirze krok za krokiem krok za krokiem którą podarował mu merkury krok za krokiem krok za krokiem merkury składała się ona z pokrytej skórą tarczy żółwia dwóch ramion podstawy i strun zrobionych z jelit owcy gdy orfeusz grał i śpiewał nawet dzikie zwierzęta przychodziły posłuchać jego pieśni so messed up i want you here in my room i want you dear now were gonna be face to face and ill lay right down in my favourite place and now i wanna be your dog now i wanna be your dog now i wanna be your dog well come on now im ready to close my eyes and now im ready to close my mind and now im ready to feel your hands and loose my heart on the burning sand and now i wanna be your dog now i wanna be your dog now i wanna be your dog well come on teraz kiedy zostaliśmy sami teraz możemy to robić na gazetach sztandarach sztandarach gazetach jak króliki na pieska na jeźdźca najeźdźca najeźdźca kierunek atak kierunek atak kierunek atak burek dobry pies człowiek jest silniejszy niż bydlę nocny stróż kopie psa w brzuch pies skowycze człowiek jest tylko bażantem na tym świecie głupi jest człowiek i zawsze gotowy wybaczać pies zjada skórkę od słoniny zły człowiek głupi człowiek zdechłe mięso zdechłe mięso zde zdech zde zdechłem zdechłemię zdechłe mięso krew nie mogę jeść zwierząt zdechłe mięso krew nie mogę zdechłe krew zde zdechłe mięso krew krew kre krew nie mogę zdobyłem se pawich piór nastroiłem pawich piór pawie pióra ładne pawie pióra kradne pawie pióra ładne pawie pióra kradne gr gr greed greed ladies and gentlemen greed is good greed is right greed works greed benefits gr gr zdobyłem se pawich piór nastroiłem pawich piór pawie pióra ładne pawie pióra kradne postawie se pański dwór pies uwiązany jest u góry na narzędziach winiarzy i zrozpaczony balansując trzyma się pazurami jak tylko potrafi jak kot a nie pies który nie ma pojęcia o wysuwaniu i chowaniu pazurów pies czuje że się udusi jeśli straci równowagę i zleci z wozu w ślepiach ma śmiertelne przerażenie z powodu bezduszności swoich właścicieli i w ogóle świata który przecież potrafi być taki zabawny gdy biega się na sprężystych łapach za małym zwierzątkiem silnie odczuwając przy tym chęć życia trwa wiosna objawia się powstającym wokół życiem  pewnością wszędzie są złożone jaja a sarny są ciężarne jednak ich nie widać ponieważ to co powstaje ukrywa się by ujść przedwczesnej zagładzie widzę mężczyznę z koniem koń zaprzęgnięty jest do wozu wóz wypełniony jest jabłkami jest bardzo spokojnie

 

 

 

wysamplowano z:

tchibo.pl "pełnowartościowa skóra bydlęca"

havamal "akcjoniści wiedeńscy - sztuka a dewiacja" w portalu: kibice.net

sarah kane "zbombardowani"

przemysław wojcieszek "cokolwiek się zdarzy kocham cię"

terry pratchett "rybki małe ze wszystkich mórz"

reklamówka z kampanii "ryba wpływa na wszystko"

guillame apollinaire "zwierzyniec czyli orfeuszów orszak"

the stooges "now i wanna be your dog"

świetliki "pies"

siekiera "kierunek atak"

siekiera "burek dobry pies"

herta müller "człowiek jest tylko bażantem na tym świecie"

niwea "zły człowiek"

stanisław wyspiański "wesele"

oliver stone "wall street"

elfreide jelinek "wykluczeni"

lars von trier "element zbrodnii"

Komentarze (2)

  • Oważyłam się zacząć czytać po opuszczeniu kilku pierwszych wersów (ze względu na biedne zwierzęta), ale i tak to jest wyczyn heroiczny. Nie dlatego, żebym nie doceniała autora. Doceniam i podziwiam. Trudno to nazwać remiksem, to szaleństwo. Chciałam powiedzieć - sztuka.

  • Dziękuję. Chyba, to znaczy, nie wiem, czy dziękuję, bo też nie wiem, jak mam rozumieć tak naprawdę Pani opinię. Ale choćby za samo zainteresowanie się tym tekstem, dziękuję.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się